ojciec sie wyrwal z biedy, ale jego brat juz nie:
skory z psow wszedzie, pozszywane jako koce
papier toaletowy to zawsze stare gazety
ukradli kiedys motorynke i do dzis jezdza tylko na niej
ich ojciec pracuje w piekarni, pelno chleba i tylko chleba
zamrażają chleb
czasami na swieta wymienia chleb na ziemniaki i robia „frytki” czyli obieraja 20 kg
ziemniakow i smaza tyle frytek zeby bylo na miesiac
myja sie tylko w niedziele
maja dwie szczoteczki mimo ze rodzina 8 osobowa
alkohol samogon z kradzionych po nocy sliwek
dom z cegiel, nieocieplony, dywany wszedzie
z pomocy spolecznej dostali komputer w 2011 moj kuzyn pokazal mi need for speed 1 ze
zajebista gierka i jak oni to zrobili wogole
raz dostali ubrania, nosily je po kolei 6 dzieci niewazne czy chlopiec czy dziewczynka
jesli chcecie moge wam opowiedziec co sie stalo jak raz przyjechali do nas na wakacje, inba
non stop.
inba zaczela sie juz na samym poczatku bo oczywiscie oni poza swoje podlasie nigdy nie
wyjechali wiec wyprawa do warszawy to dla nich jak na hawaje. Ten moj wujek to ekstermalny janusz, zrobil im konkurs na wycieczke do warszawy xDD powiedzielismy ze
calej 6stki nie mozemy przyjac, tylko 3. I tylko na tydzien.
Skonczylo sie na trzech tygodniach bo musielismy ich odebrac i odwiezc a wujek na pociag
nie ma pienioznkuw, a my 700zł na beznyne w obie strony to juz mamy.
Przyjechlo ich 3, 2 chlopakow i dziewucha. Poprzednio widzialem ich moze z dwa razy w
zyciu nazywali sie : Mirek-12 Adam-15 i Ania-19.Co oni odpierdalali to ja nawet nie. Na
poczatku nie wierzyli ze to jest nasz dom. Po co nam taki duzy, hehe pustawo tu troche
wujek xD
Jak weszli do srodka to nie wierzyli co sie dzieje. Ogolnie szok, ja mialem wtedy z 15 lat
wiec rozumialem ze sie nie przelewa i ze sa biedniejsi ale to oni odpierdalali to bylo gorsze
niz opowiesci testo. Moja matka musiala im objasniac co sie robi w łazience. Nie myjemy
stop w zlewie. To jest szampon do wlosow, żel do ciała dajemy tyle i tyle. Oni jak na
wycieczce w muzeum. Siedlismy w kuchni. Zrobilsmy im herbate i jakies kanapki na wieczor.
Adam wzial drewniana lyzeczke z cukiernicy dosypal z 5 lyzek i zaczal nia mieszac. Matka
szok szybko mowi ale to jest tylko do nasypywania specjalna! Ten wstaje z ta lyzeczka i
wyciera taka ujebana w cukrze i herbacie w scierke. Nieeeeee, beda plamy! Zostawil ja w
koncu i jedli dalej jak w domu. Zestresowani w chuj, nie wiedzieli co i jak sie robi. To byl
dopiero pierwszy dzien i juz wiedzialem ze bedzie bekowo xDD
Matka karze im sie myć, oni nie bardzo bo to dopiero wtorek. Ta dziewucha sie umyla,
zuzyla z 50% zapasow kosmetykow matki, chlopaki puscili wode i siedzieli na kiblu xD
Dalismy im szczoteczki i umyli zeby, pilnowalismy ich przy tym bo nie chcieli.
rozlokowalismy ich w lozkach dalem im komiksy. Patrze co oni wyjmuja, walkmen. Adam
wklada do niego piracka kasete Peja. To byl rok 2007. Mp3 kosztowaly 19zł w markecie. On
mial walkmana. No ok, ja sam nie mialem nigdy walkmana wiec dal mi posluchac. Wkladam
te sluchawki do uszu i cos tak dziwnie miekkie. Slucham z minute utworu 997 xD wyjmuje a
tu kurwa one sa az zolte od miodu z uszu. Dotykam swojego ucha, cale lepiace sie i tluste.
OKURWAALEZAJZAJER.GIF i wykurwiam do lazienki. Ja jebie.
Nastepnego dnia sniadanie. Matka nie nadaza z dostawami chleba, sera szynki i pomidorow
oni wpierdalaja za szesciu. Ojciec chlodny troll mimo ze to jego rodzina wykurwil do roboty i
zostawil nas z nimi. No i teraz co z nimi zrobic. Matka poslala ich z 3 razy do sklepu, ja
musialem sie z nimi pokazywac oczywiscie robili siare, gadali z żulami jak z jakimis braćmi w
wierze, ten mlodszy powiedzial ze jak mu nie kupie batonow to je ukradnie. Kupilem, ale z
drugiej strony umarlem w srodku myslac ze biedni ludzie maja troche pokory. Wrocilismy, co
chcecie na obiad?
yyy MAKDONALD!!!!!1111
O TAAAK MAGDOLANT!!
MAAAKDYLYND!!!
Matka zalamana plastikowe gowno chca jesc, powiedziala ze zrobi im w domu naturalne.
Drugi raz do sklepu bo ci sie nudza, kupilsmy kilogram wolowiny mielonej z 8 bulek.
Zgadnijcie co.
Nie starczylo. Zezarli wszystko usmiechnieci. Dodam ze ten najmlodszy utuczony na tym
chlebie i smalcu, ten adam chudy jak kijek a ania taka nie gruba ale otyla. Matka dala mi
50zł i poszlismy na pizze. Zapchali sie pizza, jedli ja poraz pierwszy. Ania miala jednakwieksze plany. Byla blondyna z polski z, twarz kasjerki w realu i oczywiscie jeden plazowy
cel-usidlic bogatszego. Chciala isc na dyskoteke.
pyta mnie ania czy sa tu jakies dyskoteki. Mowie ze prawdziwa impreza tylko w centrum xD
Ja spierdolina nigdy na nieszkolnej impresce nie bylem xD
Co ona odjebala? Powiedziala ze chce isc na dyskoteke i juz. Ze musi bo ona o tym marzyla
cale zycie. Zarobila specjalnie 100zł na zbieraniu wisni tam u siebie zeby tutaj kupic sobie
super ciuchy i isc na dyske.
Zrozumial jej plan od razu. Chciala dorwac nasienie jakiegos banana z warszawy i nawet
moze sie tu zasiedlic albo chociaz alimenciki. Strachlem ze to ja bede musial jej pokazywac
co i jak z klubami w wwie mimo ze jedyny klub jaki znalem to klub warhammera xD. Matka
powiedziala ze ok, pomyslimy, zobaczymy, itd.
Przyszedl wieczor. Ci znowu sie nie umyli, ten adam umyl chyba nogi w zlewie xD, Ania tez
nie chciala sie myc.
Ojciec wrocil i obiecal ze jutro zabierze do kina, odetchnalem z matka bo po jednym dniu
bylismy juz wykonczeni „opieka” xD
Nie jestem opem danony, tak mi przypomnialo czytajac temat opa xDD
dzien drugi
Pojawil sie kolejny problem. Oni nie mieli ubran. Tak serio, przyjechali z jedna srednia
walizka. Na „tydzien” zabrali po 2 tshirty marki Fruity, pare cottonworldow i skarpet. Jak
chodzili po naszych przedmiesciach wygladalo to tragicznie natomiast jechac tak do centrum
byloby po prostu niesmaczne. Byl dylemat, co kupic im ubrania? Dać moje? Dla mireczka
znalazly sie moje stare ubrania ktory opinaly jego sadlo, temu adamowi odsapilem jedna
stara koszulka croppa xD. Ania chciala profesjonalnie sie ubrac w galerii, miala przeciez
100zł. Nie chcielismy jej sprawiac przykrosci i mowic ze to nawet na jednego buta nie
starczy. Apropo butow, ich tez nie mieli. Dalismy chlopakom jakies moje stare buty, gumowe
klapki, ucieszyl niesamowicie. POjechalismy z nimi do promenady. Szczerze mowiac nie
wierzylem ze w polsce moga mieszkac ludzie ktorzy nigdy nie byli w galerii, nie widzieli jak
wielkie tam są ceny, itd. Ania wbiegla do H&M i po 20 minutach chodzenia z moja matka
rozplakala sie. Wygladalo to tak zalosnie, ta jej jakas wschodnia gwara:
jo taka bidna dziewucha nigdy nie widzela takie krasne fatalchy jo codzien tako samo
plakuplaku
nie wiem co mojej matce odjebalo ale kupila jej ubran za 450zł. Zazenowany patrzylem jak
naklada na siebie te XXL przeswitujace koszulki, dobiera niczym murzyn zlote lancuchy jak
najwieksze dodatki. No trudno pomyslalem, niech raz w roku troche zazna szczescia…
dziele na kawalki zeby bylo ciekawiej xD
Byli bardzo wdzieczni, kupilismy im w croppie jeszcze jakies tanie koszulki, ale bardziej niz w
ubraniach to szaleli w markecie. Zawsze mnie zastanawialo, kto kupuje te kilogramowe
paczki ciastek za 4zł, 6sciopak SuperColi za 2.40? Wkladali nam to do koszyka bez słowa.
Ojciec tylko
mowil- nie, odnies. Matka probowala edukowac ze lepiej kupic 100gram za 2zł lepszej
jakosci niz kilogram czegos od czego beda tylko wrzody zoladka i smak tektury. Nie
docieralo.
Ludzie z innej planety mimo ze geny podobne, za co sie wstydze, lecz nauczylo mnie to
troche „tolerancji”-nawet z najwiekszego gowna moze wyrosnac kiedys jakis kwiatek.
Wrocilismy do domu i to byl koniec atrakcji na dzisiaj. Nudzili sie w kurwe, matka zrobila
pierogi ruskie, ja zjadlem 14 oni po 24. Marudzili ze
nie ma pola (?)
nie ma motorynki
nie ma sadow (potrafil caly dzien siedziec na czyichs sadach i wyzerac komus jablka)
nie mo slodkie (kupilismy im lody Carte’dor za 14 zl, to byl blad, wjebali je w kilka sekund,
potem ojciec kupowal jakies wiaderka zielonej budki, nie czuli roznicy)
Coraz blizej byl piatek a ja mialem sie znalezc clubbingiem naszej skromnej Ani ktora
szukala bolca.
Ostatecznie matka sie strasznie martwila o jej karynskie cipsko, i uznalismy ze najlepiej
bedzie powiedziec ze nia ma zadnych imprez w ten piatek. Nie byla az tak totalnie tepa, w
koncu jedyna ze swojego powiatu zdala mature, i nie uwierzyla. Byl piatek po poludniu.
Wyszla z niej 100% plazowatosc. Powiedziala mojej matce ze chce sie spotkac z
chlopakiem tutaj miejscowym ze po drodze do sklepu spotkala, (codziennie chodzili do
sklepu po klika razy bo im sie nudzilo). Moja matka powiedziala ze nieprawda, i nie puszcze
nigdzie bo nie wiadomo co sie stanie. Co sie okazalo? ZNALAZLA FAKTYCZNIE JAKIEGOS
MATIEGO XDD
Co ja nawet nie, byl od niej z dwa razy mniejszy i dwa razy starszy, kojarzylem go bo byl
chyba ministrantem w kosciele XD No ale dobra ona przysiegla na pana bucka ze nigdzie
nie odjedzie. Naiwini, uwierzylismy.
Nie miala komorki, bylo juz po 21, zaczynalismy sie martwic. To bylo oczywiste co sie stalo.
Pojechala z tym zjebem na centrum na dyske. Zesrani pakujemy sie w samochod i jedziemy
do centrum. To bylo az zbyt przewidywalne, ale jak dla mnie bylo zajebiscie bo byla inba xD
Ja szczerze mowiac nie jestem bez winy bo troche ich trollowalem. Wkurwiali mnie ze swoim
„spojrz na mnie jaki jestem biedny dej 5 złoty” a potem „bo ukradne/bo zajebie/spierdalaj” jak
nikt nie patrzyl. Tacy cyganie troche mimo ze wszystko rozowi blondyni. Wyzywalem ich
czasami ze wiesniaki z was, z buszu, straszylem ze mam paralizator a to byla nokia 5510 xD
Te jeden gnojek grozil mi nozem, to go zamknalem w piwnicy az sie poplakal. Co najlepsze
jego starszy brat tez go gnebil. Ogolnie prawo dzungli kto sie daje gnebic tego gnebimy.
niczym polskie gimnazjum
Jezdzimy furą. Zadzwonilem do znajomego z gimbazy ktorym byl bananem i impreska co
tydzien. Pytalem go o lokale popularne, itd. Wymienil jakies dziwne nazwy Akwarium,
Kopalnia Kamieniolomy, takie kluby w warszawie jakby ktos pytal xD
Spytalem o najpopularniejszy i najblizej centrum- rzucil znowu jakims dziwnym gownem,
jedziemy gdzie to jest. Niestety chuj, nie ma. Czulem sie jak w jakims filmie xD podchodzimy
do ochroniarzy i pytamy sie gruba blondyna z takim chudym tu byla. Objechalismy z 5 dysk
w centrum. Nic. Wracamy zestrachani do domu. Kurwa zgubilismy podopieczna. I to jeszcze
dziewczyne z cipą. A co jak zgwalcą. A co jak porwa i wywioza. Ja pierdolee. My wracamy, a
tu pod bramka domu stoi ta grubaska, az swieci od potu i bladosci. Ojciec sie na nia drze
ona lekko najebana na poczatku sie cieszy potem placze. Co sie okazalo? Ten jej mati
zabral ja do jakiejs wlasnie remizy/baru/chujwieco w sasiedniej dzielnicy. Swoim wsiowo
karynowym glosem rozpoczela historyjke
łon mnie ocyganił(xD) a jo tliła ze miastowe to złe ludzie som chlip chlipczerwona jak burak jebie jak sto piecdziesiat, ale nie potem tylko olbrzymia iloscia perfumy
mojej matki, chyba wylala na siebie calosc
łon mnie zabroł, do otwocka tam osz za tory
tanczylom piekne bylo chlopcy piekni
ja bym tak sie krecila caly dzion
drinki pilom kolorowi taki
on taki dobry
mi sie w glowie zakrecilo upadlam i trzaslo
co trzaslo
wujek, no tokie mojo one przy barach
co, krzeselka?
nie, tokie podluzne przy barach do drinki
okurwa.jpg cos rozjebala dupskiem, juz mialem xD na ryju
i oni mowio ze to tyscionc zlotych kosztuje
ze plac albo telefon oddaj
a jo ani jednego ani drugiegoooo
i jo powiedziala ze zadzwonie do taty i ucieklaaam
no to chyba wszystko ok?
noo nie bo mateosz zostol i wszystko im powiedziol o mnieee
podjechali jacys pseudowindykatorzy nastepnego dnia, kazali placic. Nazwiska mielismy
takie same nie moglismy sie wymigać. Ostatecznie jednak wszystko poszlo na wujka
biedaka z podlasia xDD
Opowiesc zbliza sie ku koncowi gdyz inb wiecej az tak oczywistych jak jej nocna przygoda
nie było.
Minal tydzien, pytamy sie wujka kiedy przyjezdza
jo ni moge, praca jest
pankiddingz_komixxuw.jpg
siedzieli znowu caly tydzien na dupach nudzili sie. Ojciec zabral ich jeszcze zeby zwiedzic
pałac prezydencki gdzie popisali sie szczegolnym robactwem gdyz z poczatku nie chcieli,
bali się.
Pytamy czego sie boicie przeciez to takie muzeum. A oni -a co jak prezydent bedzie cos od
nas chciol, on nas zabic moze jak chce!!
po dlugim tlumaczeniu ze prezydent nie moze zabic nikogo, i ze nawet go nie zobacza,
zdecydowali sie pojsc. Wygladali jak zebracy z XV wieku ktorzy na kolanach wchodza do
palacu proszac o kromke chleba dobrego pana. Bylismy juz wkurwieni ze nas obżeraja- juz
niczego im nie dawalismy, matka ich do robot zaganiala xD
Kołdra w ktorej spali była ciemnozolta, miejsca jasnobrazowa. Matka wyrzucila 3 zestawy
poscieli do smieci jak juz ich wywiezlismy. Wujus dzwonil i sie pluł o te 1000zł bo pewnie do
niego dzwonili to ojciec go opierdolil za utrzymanie i oszustwa i ze tak sie nie robi.
Niestety kolejny tydzien przeciagneli i musielismy ich odwiezc sami.
ukradli nam okolo 90 zł, podbierajac reszty, drobniaki walajace sie po domu, itd.
Zniszczyli pare rzeczy, jeden telefon im upadl do kibla bo dalismy tej ani jakis stary sony
ericson, otluscili rekami sciany- mycie rak pewnie nie spodobałoby sie papiezowi czy cos.
Rok pozniej chcieli druga trojke nam podrzucic ale juz sie nie zgodzilismy.
Jak przyjechalismy do nich na wesele spalismy w stodole. Na sianie. Moja matka uciekla
pierwszego dnia wesela ja razem z nia. Od tamtej pory cala rodzina nazywa nas hrabina i
panicz, ale nie utrzymujemy z nimi kontaktow.
Od dawna jestesmy „warszawką”. Moj ojciec, jego brat i dwie siostry wychowywali sie bez
ojca, mama byla skrzypaczką. Bieda, bieda motzno. Ojciec sie uczył, oni woleli chlać.
Mlodszy braciszek mial wszystko na zawolanie, rowerki, sprzet grajacy i to w latach
siedemdziestych, moj ojciec nie mial nic, tylko ksiazki z biblioteki. Dostal sie do szkoly
medycznej w warszawie, nie bylo pieniedzy na takie studia, poszedl do miejscowej. Tam byl
jakis strasznie zajebisty i wyzszy stopien i specjalizacje robil w warszawie, za panstwowe i
swoje pieniazki. Ten mlodszy brat mial wykupione nauki cukiernicze u jakiegos mistrza na
podlasiu ale mu sie nie chcialo. Ojciec robil kolejne tytuly naukowe a braciszek robil dzieci.
Ale moj ojciec nie był lepszy bo zywil sie byle gownem, cebula i zieminiakami- bieda
zostawia trwaly slad. Dopiero matka go wyrwala z mentalnej etiopii.
wesele bylo inbowe, strzeszczalo wszystkie wiejskie wesele. napisze zaraz danonki ;3
Wesele było siostrzenicy mojego ojca. Czyli dalej obracamy sie w tej samej biedzie. Oni byli
troszke bardziej cywilizowani, nie mieli psich skór jako koców na zimę. Mieli rolę na niej
cebule i ziemniaki. Mieli trojke dzieci- trzy corki. Przeklenstwo dla rolnika. Ale wujuś jest
strasznym skurwielem ktorego cala rodzina tez nie lubi, zaganial te corki do zbierania, siania
i orania. W koncu jednego dnia WSZYSTKIE uciekly mu do anglii xDD
Tego dnia dostal tez zawalu serca bo dom mu sie zaczal zawalać, ogolnie klasyczny janusz-
„hurr po co mam kupowac dzialke drozsza o 3tys. skoro moge kupic na terenach
obsuwowych taniej hehe polak potrafi hehe”
po tej inbie troche „wyluzowal”, zmniejszyl swoja role cos probowal kombinowac w innych
zawodach. Corki były trzy Ewka, Gośka i taka najstarsza nie pamietam jak miala na imie.
Gośka sie zenila w polsce. Była brzydka jak noc, jak zreszta wszystkie. Olbrzymi kalafior
zamiast nosa, potezna nadwaga i twarz typowej sprzedawczyni w warzywniaku. Zenila sie z
sebą. Klasyczny seba z polski z, no, tylko ze gruby. dla karyny „hehe moj misiek dwukropek
gwiazdka”
W anglii pracowala w chlodni razem z reszta siostr. Bylo tam z trzy razej gorzej niz na roli w
polsce, pieniadze byly spore jak na polske, w londynie to one zarabialy gorzej niz zebracy.
Do tego po 2-3 latach zaczely dostawac jakichs chorob kosci/nerek/chujwie od siedzenia po
10 godzin dizennie w lodowce. Zarobili wystarczajaco duzo kasy zeby zakladac rodzinki i
powiekszac statystyki imigrantow w londynie.
Wesele odbywalo sie w restauracji na podlasiu.Nazwa mowi sama za siebie: restauracja „dzyń-dzyń”. Nie żartuje, ktos tak nazwal ta
„restauracje” czyli zdemolowany pgr.
Kolo 12:30 slub w kosciele, grazynki placza, wszystko ladne takie, ksiadz jak zawsze
pojebany. Ja nie wiem jak to jest ze ksiadz na wsi to zawsze taki inkwizytor polaczony z
kuba wojewodzkim, zawsze musi cos dojebać. Ten seba panny mlodej mial wypadek
samochodowy musial chodzic w kolnierzu, ale na wesele mu zdjeli bo wszystko bylo ok, cos
z kregoslupem jednak dalej mial. Ksiadz pierdolony nie wiem czy trafil czy wiedzial, ale
zaczal opowiadac jak to silny mezczyzna ZDROWY MEZCZYZNA jest fundamentem
rodziny, i ze tylko z SILNYM KREGOSLUPEm moralnym poprowadzi do szczecia xD co za
typ jak gnilem wtedy z tego i zaraz smutalem ze wesele taki piekny dzien a ksiadz
odpierdala takie cos.Co najlepsze- ksiedzu na msze sie daje hajs. On zarzadał 1000zł, oni
dali mu tylko 600 i podobno przez to takie kazanie.
Wesele zaczelo sie 17, przyjezdzamy pod ta restauracje. Panstwo mlodzi stoja przed
wejsciem i przyjmuja dary- koperty kwiaty i pudla. Buziaczki panna
mloda, graba z panem mlodym i wiecej nich nie dotkne xD W srodku stoly zastawione
karteczki z nazwiskami, ok. Siadam, naprzeciwko mnie nikt kto inny jak nasz wujek piekarz
od szostki dzieci xDD najpierw wniesli zimny rosół. Wujek gruby jak beka niczym Maciej
Nowak, wciagal z glosnym siorbem nie makaron lecz ugotowne skory kurczaka nawet
jebany je specjalne wylawial. Bez nawiazywania do tej pasty, ale naprawde te skory
wciagane przez jego brodata morde wygladaly jak tluse larwy much amazonskich. Potem
zimny schabowy i inne pseudoelitarne dania w stylu tatar z jajkiem buraki z miesem, jakies
miesne jeże, ogolnie tlusto i prosto. Ja czekalem na ciasta ktore nakurwialem jak pojebany,
ale przestalem jak dowiedzialem sie ze kupne. Powoli nadchodzil ten moment. zespol disco
polo „MATRIX” rozgrzewal sie juz jakimis melodiami. Pierwszy taniec pary nowozencow,dwie beczki scisniete do siebie kreca sie dookola. Z jednej strony ale zjeby, z drugiej-
bynajmniej sie kochaja, znalazly druga polowke. Mimo zjebania czasami chcialbym byc naich miejscu, byc komus potrzebnym. No ale chuj, papiez tanczy i jest ok xDD Zaczely sie
tance. „aj nit a hiro” i grazyny zawirowaly. W sali panowal potworny zaduch, wszedzie
wypieki na twarzach otylych ludzi. Smrod zatloczonych ciał wyperfumowanymi markami
„BRUTAL” „BOND” „LOLA” „LE AMOR”. Mialem
wtedy z 16 lat wiec bylem obsrany ze ktos mnie poprosi do tanca. Siedzialem wpierdalalem
ciasta gadalem z mamą ktora zbywala roznych mirków i wladkow. Najgorsze jednak przed
nami. „A TERAZ IDZIEMY NA JEDNEGO, A TERAZ IDZIEMY WUTKE PICC” na sale
weszla armia sebów uzbrojona w kraty najtanszej wódy, z wydrukowanymi z cliparta
etykietami „WESELE SEBA I KARYNA 2008”. Nienawidze pijanstwa, mama mi wpoila ze
pijany to zwierze. Chcieli mi lac wode, podziekowalem, matka tak samo. Poszedlem
pogadac z tymi ziomkami od wujka ktorzy byli w zeszlym roku co tam u nich. siedzieli poza i
costam z kims gadali. Nawet ten najmlodszy 13 latek mial w reku piwko. Nie ze jestem jakas
pizda alkohol i papierosy sa dla podludzi, czasami cos pije ale nigdy do utraty przytomnosci,
lub w takim wieku. No trudno. Z wnetrza rozbrzmiewala „PSZCZULKA MAJA SOBIE LATA
OOOOOO”, poszedlem do srodka poogladalem jak ludzie smiesznie tancza. Nigdy nie
zapomnie tego widoku- Janusz z 40 lat, z rozjechana koszulą, popuszczonym krawatem,
czerwony na gębie, usmiechniety bo wóda juz szumi, macha rączkami jak pszczolka
skrzydelkami xDD Podpieralem sciane jak zawsze, i czulem nadchodzi kolejny koszmar,
rozmowy z ciociami.ale ty wysoki
ale przystojny
dziewczyne masz?
kiedy slub?
w kosza grasz?
o, to pewnie siatkarz!
i ja tylko z burakiem na mordzie zaprzeczam wszystkiemu bo jestem powolnym
gamoniowatym gowniakiem ktory dziewczyne mial w 1 klasie podstawowy bo kupowal jej
zelki w sklepiku. Wesele sie dluzylo w chuj, ja zarlem ciasta, ojciec siedzial z januszami,
czasami tanczyl z mamą, ogolnie udawal ze wcale nie jestesmy tacy bogaci, zmyslal jakies
bzdury w stylu „yyy okradli nas, odszkodowanie costam, moga mnie z pracy wyrzucic” a
janusze ze niby sie wcale nie ciesza. Pozniej jakies gry i polackie zabawy w stylu krzeselka i
kto pierwszy siadze, oczepiny, i pijane janusze „bawia sie” wszystko konczylo sie koło 3, po
pol godzinie bylismy znowu na roli wujka i spalem w sianie jak zabity
Streszczenie pasty o rodzinie ze wsi na wakacjach w Warszawie
Wprowadzenie i przyjazd rodziny:
Pasta opowiada historię wizyty ubogiej rodziny ze wsi na wakacjach w Warszawie. Rodzina składała się z trójki dzieci: Mirka (12 lat), Adama (15 lat) i Ani (19 lat). Przyjechali do krewnych, którzy mieszkali w mieście, co dla nich było ogromnym przeżyciem. Już od początku ich zachowanie wskazywało na brak obycia z miejskim życiem.
Codzienne sytuacje i różnice kulturowe:
Rodzina była zdziwiona standardem życia gospodarzy, np. wyposażeniem domu czy zasadami higieny. Nie wiedzieli, jak korzystać z kosmetyków czy łazienki. Ich zachowanie często wprawiało gospodarzy w zakłopotanie – np. jedli ogromne ilości jedzenia, nie mieli odpowiednich ubrań ani butów na wyjście do miasta, a ich wybory zakupowe były nietypowe (np. tanie ciastka i napoje gazowane).
Zachowanie Ani i jej marzenia:
Ania miała ambicje znaleźć bogatego partnera w Warszawie i chciała pójść na dyskotekę. Była bardzo emocjonalna, szczególnie podczas zakupów w galerii handlowej, gdzie płakała z powodu wysokich cen ubrań. Gospodarze kupili jej ubrania za 450 zł, co było dla niej niezwykłym doświadczeniem.
Podsumowanie pobytu:
Rodzina spędzała czas głównie jedząc i nudząc się, narzekając na brak atrakcji znanych im ze wsi (np. sadów czy motorynki). Ich zachowanie było dla gospodarzy trudne do zniesienia, ale pasta kończy się refleksją o tolerancji i różnicach społecznych.

